Jesteś tutaj

Ks. radca dziekan Joseph Dwucet 1917 ? 1922

ks. Joseph Dwucet (1879 - 1948)
ks. Joseph Dwucet (1879 - 1948)

Urodził się 27 marca 1879 r. w Łanach (Lohnau) w powiecie kozielskim (Kries Cosel).
Święcenia przyjął 23 czerwca 1906 r., po czym rozpoczął pracę duszpasterską w Goduli.
Prowadził intensywną działalność na rzecz Polaków, założył Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej,
Polską Kongregację Mariańską oraz polską bibliotekę.
Został też prezesem Towarzystwa Polskich Robotników.
Za tę propolską działalność został z parafii usunięty.
Przybył do Berlina gdzie opiekował się Polakami na emigracji. W latach 1911 ? 1917 pracował w parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Tarnowskich Górach.
Tu również dał się poznać jako społecznik - patriota. Pracował na rzecz polskich stowarzyszeń, organizacji i bractw zrzeszających robotników.
Do Rozmierzy przybył 25 września 1917 r.
Okres, w którym proboszcz pracował w parafii przypadł na koniec I wojny światowej, czasy plebiscytu i III powstania śląskiego.
Obok pracy duszpasterskiej zajmował się działalnością kulturalno-społeczną, utworzył kółko teatralne, Towarzystwo św. Jacka, opiekował się miejscowym Gniazdem Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego ?Sokół?. Był dyrygentem i prezesem chóru parafialnego. Mimo, że biskup nakazywał nie wtrącać się do polityki, proboszcz wygłaszał kazania i nawoływał do głosowania w dniu 20 marca 1921 r. za Polską. Do agitacji politycznej wykorzystywał nawet konfesjonał. Był członkiem Komitetu Plebiscytowego na powiat strzelecki.

O pracy duszpasterza ks. Josefa Dwuceta możemy się dowiedzieć z kroniki szkolnej z Kadłuba, która cudem się zachowała. Została uratowana przez Josepha Miensoka przypadkiem w 1945 roku ze sterty niemieckich książek palonych przed szkołą przez nowo przybyłą administrację. Przechowywana przez lata przez rodzinę Miensok. Przepisana i przetłumaczona przez Henryka Grinera. Na bazie kroniki powstała książka napisana przez ks. Franciszka Wolnika. Fragmenty książki są opublikowane także na stronie internetowej wsi Kadłub: http://www.kadlub.com/
Fragment z książki ks. Franciszka Wolnika pt. ? Parafia i szkoła w Kadłubie?:
Rok szkolny 1920/21
[?] Do tego doszła walka plebiscytowa, okrutna walka między niemiecko- i polskojęzycznymi Górnoślązakami. Wskutek tego ucierpiała również szkoła. Dotychczas szkoła była traktowana, przynajmniej przez lud wiejski, jako świętość, jako córka Kościoła, a nauczycieli traktowano jako przywódców naszej społeczności, prowadzących ją ku dającym szczęście ziemskim i duchowym celom. Szkoła znajdowała w tej pracy skuteczne wsparcie w duchowieństwie. Niedawno zmarły proboszcz ks. Paweł Conrad nie przeoczył żadnej okazji by wyróżnić szkołę i jej nauczycieli. Obcy nam, przekupieni podżegacze uznali naszą szkołę za placówkę tresury germańskiej, w której nauczyciele są hakatystami pragnącymi wytępić język polski. Na polskim zebraniu główny nauczyciel poprosił mówcę, aby przedstawił chociaż jeden dowód na te zarzuty - milczenie było odpowiedzią. Również taki sam skutek przyniosło to pytanie zadane wszystkim zebranym.
Sięgnięto więc po inne metody. Niektórych ludzi kupiono dla Polski, przekonano miejscowego duchownego. "Polski powiatowy inspektor szkolny" Kulig namawiał po domach, by składać oskarżenia przeciwko głównemu nauczycielowi. Kulig obiecywał, że na nowym, polskim Górnym Śląsku wszyscy nauczyciele, którzy nie znają języka polskiego powinni być przeniesieni do dużych miast. Miejscowy duchowny (ks. Josef Dwucet był proboszczem w Rozmierzy), który 8 dni wcześniej w pierwszej klasie wypowiedział swe pełne uznanie dla osiągnięć szkoły w wychowaniu religijnym i w nauczaniu, wypowiedział swoje zdanie na temat niemieckiej szkoły w gospodzie. Wziął on udział w pochodzie polskich sokolistów, ubrany w ornat. Na próżno zwracało się do niego 21 nauczycieli naszej parafii, by zwrócić uwagę na fakt, że przy tej jego postawie wykluczona jest współpraca ze szkolą. Mieliśmy ten "zaszczyt" zobaczyć w naszej gospodzie naszego duchownego wśród brzęczących kieliszków, który wygłaszał nowe nauki. Ale na zebrania organizowane w szkole, mające na celu zbudowanie kościoła nikt z nich nie przychodził.
W ten sposób poddawany był naciskom i wpływom prostoduszny nasz lud, a jako ostatni argument używana była "matka boska censtochowska" grożąca swą klątwą. Bał się nasz lud przyznawać do kontaktów ze szkołą. Łatwo można było być podejrzanym, że jest się Niemcem. A co to znaczy u Polaków okazało się 6 lipca. Trzystu Polaków przybyło w świątecznym pochodzie, dowiadując się, kto jest Niemcem. W szkole pobili do nieprzytomności pana Mrohsa, a kupca Meyera zabili. Mrohs kandydował z ramienia Partii Niemieckiej do nowo wybranego zarządu gminy. Partia Niemiecka obsadziła w nim 10 miejsc, a Polacy 5. Zebrania gminne, które z reguły kończyły się bójkami, dają obraz obecnej sytuacji politycznej. Związek miłości i zaufania pomiędzy niemiecko- i polskojęzycznymi obywatelami, pomiędzy gminą i szkolą, który utrzymywany był uczciwie od pradawnych czasów, niszczono. Szkoła stała się placem boju i dzikiej walki narodowościowej, zamiast pielęgnować miłość do Boga, do Ojczyzny, do własnego kraju, do niemieckich zwyczajów i niemieckiej kultury, dzięki której kraj mógł się rozwijać. Ta szkoła nigdy nie była miejscem, gdzie uczono nienawiści. [?]

Wybuch powstania 3 maja 1921 roku nie rozwiązał problemu, a ziemia strzelecka pozostała w granicach Niemiec. Jako człowiek, a przede wszystkim ksiądz, walczący o powrót tych terenów do Polski, musiał prawdopodobnie opuścić parafię w 1922 r.
W czasach gdy przebywał w Rozmierzy (Rosmierz) odwiedzał go brat ks. Juliusz Dwucet, który w roku 1918 ochrzcił jednego z malutkich mieszkańców wioski. Wiemy, że został potem mianowany przez stolicę apostolską wysokim urzędnikiem kościelnym w Bukareszcie, gdzie był osobistym spowiednikiem rumuńskiej rodziny królewskiej aż do 1945 r. Pracował również wśród Polaków oraz mniejszości katolickiej. Za zasługi został podniesiony do godności prałata. Juliusz Dwucet zmarł już po wojnie, pochowany jest na cmentarzu w Ploeszti w alei zasłużonych.
Ks. Joseph Dwucet przeszedł do parafii pw. Św. Mikołaja w Lublińcu znajdującej się w Polsce, gdzie był proboszczem do czasu, gdy Niemcy usunęli go z tego stanowiska we wrześniu 1939 r. Lata wojenne spędził w Gorlicach u swojej siostrzenicy. Dnia 12 maja 1945 r. powrócił do Lublińca i ponownie został tam proboszczem. Był, człowiekiem schorowanym nie mógł pogodzić się z istniejącą rzeczywistością polityczną. Zmarł 28 lipca 1948 r. w wieku 69 lat. Pochowany jest w Lublińcu.

Na cmentarzu parafialnym w Rozmierzy pochowana jest jego matka Josefa Dwucet z d. Vielbauer (ur. 8 czerwca 1844 r. ? zm. 14 stycznia 1920 r.).

Opracował: Piotr Smykała

Bibliografia:
Hettwer J., Geschichte der Gemeinde Rosmierz, ?Aus dem Chelmer Lande? 1929 nr 10,12; 1930 nr 1,2,4,6,10; 1931 nr 1
Kansy F., Ksiądz Józef Dwucet - duszpasterz i patriota, Proximus, Pismo katolików świeckich, nr 11, Lubliniec 02.07.2005 r., str. 2-3
Smykała P., Rozmierz 1256 ? 2006, Strzelce Opolskie 2006
Smykała P., Szymiszów wieś i kościół 1607 ? 2007, Opole 2007
Smykała P., Grodzisko dzieje wsi i kościoła 1429 ? 2009, Opole 2009
Smykała P., Rozmierz ? Śląska wieś bez granic, folder w trzech językach, 2011
Wolnik F., Parafia i szkoła w Kadłubie, Opole 1998

Rok: 

2012 C Romuald Kubik